Paradoks tolerancji Karla Poppera, a media społecznościowe

Pojęcie tolerancji ma długą historię w filozofii moralnej i politycznej właśnie z powodu wielu problemów, które pojawiają się, gdy używa się tego słowa bezkrytycznie. W XXI wieku tolerancja jest mylona z akceptacją i aprobatą.

Historycznie oznaczało to coś zupełnie przeciwnego – nieingerencję w coś, czego się nie lubi lub czego nienawidzi. Taka nieingerencja musi mieć pewne granice [1].

Jak napisał Goethe w 1829 r: „Tolerancja winna być jedynie przejściowym usposobieniem: musi wieść do uznania. Znosić to obrażać.” [2].

Zgodnie z koncepcją demokracji liberalnej wolne i otwarte społeczeństwo wymaga intensywnej debaty. Argumentuje się, że społeczeństwo wzmacnia jedynie często sporna gra różnych, a nawet nietolerancyjnych punktów widzenia. Kiedy więc takie poglądy zbliżają się do granic tolerancji? [3]

Filozof polityczny Karl Popper ostrzegał nas przed bezczynnością w obliczu czegoś, co nazwał „paradoksem tolerancji”. Zgodnie z tym paradoksem tolerancja dla nietolerancyjnych ostatecznie prowadzi do samozniszczenia [4].

Hitler i naziści, którzy przejęli władzę zgodnie z konstytucją, od dawna stanowią doskonały przykład zła, które może wynikać z tolerancji dla nietolerancyjnych [4].

Popper był niereligijnym Żydem, który był świadkiem powstania nazizmu w latach 20. w swoim rodzinnym Wiedniu, skąd uciekł do Anglii, a następnie w 1937 r. do Christchurch w Nowej Zelandii, gdzie został mianowany wykładowcą w Canterbury College (obecnie University of Canterbury) [1]. Tam też napisał książkę pt. Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie (1963), w której stwierdził, że możliwe jest odmówienie tolerancji wobec nietolerancji [5]:

[…]„jeżeli rozszerzymy nieograniczoną tolerancję nawet na tych, którzy nie są tolerancyjni, jeżeli nie jesteśmy przygotowani do obrony tolerancyjnego społeczeństwa przed atakami nietolerancyjnych, to tolerancyjni zostaną zniszczeni, a wraz z nimi tolerancja”[…]

oraz

[…]„musimy domagać się prawa do tłumienia ich, jeśli to konieczne, nawet siłą; bo łatwo może się okazać, że nie są oni wcale przygotowani do spotkania się na gruncie racjonalnych dowodów, lecz zaczynają od denuncjowania wszelkich argumentów; mogą zakazać swym zwolennikom słuchania racjonalnych argumentów, ponieważ są złudne, i uczyć ich odpowiadania na argumenty pięścią lub rewolwerem. […] musimy uważać podżeganie do nietolerancji i prześladowań za zbrodnię tak samo, jak uważamy za zbrodnię morderstwo, kidnaperstwo lub powrót do handlu niewolnikami”.

Wydaje się, że media społecznościowe stosują w swojej polityce „paradoks tolerancji” sformułowany przez filozofa Karla Poppera, czego przykładem jest zablokowanie stron, fan page’ów InfoWars, na których publikowano teorie spiskowe i fake newsy. Należy mieć na uwadze, że dojrzałe społeczeństwo to niekoniecznie takie, w którym wszystko można powiedzieć, ale takie, które wyznacza jasne granice tego, o czym można mówić i jak powinno się o tym mówić [6].

Nie trzeba dodawać, że problem pojawia się, gdy platformy te działają w krajach, w których wybrani przedstawiciele, wyrażają nietolerancyjne poglądy. Dopóki nie zrozumiemy, że reguły społeczne ewoluują w czasie i że poglądy, które mogły zostać zaakceptowane lub tolerowane kilka dekad temu, już nie istnieją, problem nie zniknie [6].

Bibliografia:

[1] Jones J., Does Democracy Demand the Tolerance of the Intolerant? Karl Popper’s Paradox, [dostęp: 20.01.2021], openculture.com

[2] Czyżewski M., Tolerancja i nietolerancja: pojęcia i postulaty, Uniwersytet Łódzki

[3] Rijpkema B., Popper’s paradox of democracy, Cambridge, [dostęp: 20.01.2021], search.proquest.com/

[4] Rosenfeld M., On constitutionalism and the paradoxes of tolerance: Reflections on Egypt, the US, and beyond, International Journal of Constitutional Law, Volume 11, Issue 4, Październik 2013

[5] Popper K., Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie, Wydawnictwo Naukowe PWN

[6] Dershewitz A, The Paradox of Tolerance in Social Media, [dostęp: 20.01.2020], medium.com

Dodaj komentarz